p5

Suszone pomidory w oliwie

Zobaczyłam przepis u Olgi i już nie mogłam o nim zapomnieć. Koniecznie chciałam mieć takie pomidorki. W końcu kupiłam 5 kg mięsistych pomidorów, oliwę z oliwek i przetworzyłam wszystko w…. trzy słoiki. I to wcale nie takie duże. Niestety nie jest to tania przekąska, ale jej smak wynagradza wszystko. Suszone pomidory kładziemy na kanapki do pracy, w oliwie maczamy pieczony chleb na kolację, a z pozostałości pomidorów zrobiłam zupę oraz sok (w zamyśle miał być przecier, ale nie zgęstniał skubany). Nic nie wyrzuciłam 🙂

Składniki:
– 5 kg pomidorów (dwie blachy do piekarnika)
– 1 litr oliwy z wytłoczyn z oliwek (Pomace), taka oliwa nie jest gorzka
– 3 gałązki świeżego tymianku (można użyć suszonych ziół)
– 3 gałązki świeżej bazylii
– 10 ząbków czosnku
– 2 łyżeczki octu winnego
– sól

p4

Wykonanie:
Pomidory pokroić na połówki lub na ćwiartki, w zależności od ich wielkości, łyżeczką wydrążyć środki. Blachy do pieczenia natłuścić i wyłożyć papierem do pieczenia. Na blachy wyłożyć pomidorki jeden przy drugim, ciasno, skórkami do dołu. Posolić.

Suszyć w uchylonym piekarniku nastawionym na termoobieg, w temperaturze 90 stopni. Mnie to zajęło ok. 3 godzin. Trzeba wyciągnąć pomidory, kiedy brzegi już będą miały suche, ale spód jeszcze delikatnie wilgotny. 

Zrobiłam dwie wersje. Wersja pierwsza – na zimę: słoiki umyć, wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 90 stopni i wyparzać przez 10 minut. Pomidory przełożyć do miski, dodać suszonych ziół i octu winnego, wymieszać, przełożyć do słoików. Do każdego słoika dodać kilka ząbków czosnku. Oliwę zagrzać do wysokiej temperatury, ale nie zagotować (będą widoczne bąbelki powietrza). Gorącą oliwą zalać słoiki, dobrze zakręcić i odstawić do zawekowania. Wersja druga – na już: słoiki umyć, wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 90 stopni i wyparzać przez 10 minut. Do słoików nałożyć kilka ząbków czosnku, świeże zioła, suszone pomidory. Wszystko zalać zimną oliwą z oliwek, dodać łyżeczkę octu. Przechowywać w lodówce. Pomidory są gotowe do spożycia już na drugi dzień.

 p2

p1